Jedno z najlepiej prowadzonych polskich muzeów poświęconych motoryzacji. W swoich zbiorach posiada takie perełki jak prototypowa Syrena 607 czy zbudowany przez jednego z pracowników fabryki samochodów ciężarowych w Jelczu miniwan SAM zwany Oławskim Jelczem, czy bardzo dużo fabrycznie nowych samochodów bez przebiegu. Parę uwag na temat dojazdu — nawigacje prowadzą skrótami po drogach o fatalnej nawierzchni, polecam dojazd ekspresówką S8 do węzła Oleśnica Północ, po czym jechać do Oławy drogą wojewódzką DW396. W momencie przyjazdu na miejsce dostrzegam stojącą na uliczce między halami kolejną perełkę — znajdujący się w końcowej fazie remontu prototypowy Budołaz. Korzystając z uprzejmości mechaników, z tzw. grubego warsztatu, mam okazję zobaczyć wrak ostatniego autobusu Bałtyk i powstającą obok jego replikę.
Zaraz po wejściu można zobaczyć samochody z początków czasów motoryzacji.
Główna hala wystawowa — zbiór najróżniejszych samochodów.
Ekspozycja pojazdów kempingowych i traktorów.
Remontowana Setra S6 na tzw. chudym warsztacie.
W muzeum znajduje się olbrzymia kolekcja ciekawych Maluchów, w tym ostatni wyprodukowany Happy End.
Historia południowej Polski ostatnich lat — powódź z września 2024.
Na piętrze znajduje się wystawa jednośladów
Kolejne hale są dużo gorzej oświetlone. Ekspozycja obejmuje odtworzoną stację CPN, kiosk Ruchu, ekspozycje poświęconą Rajdowi Koguta czy miejscowej szkole samochodowej.
Za Citroenem Mehari znajduje się nowa hala z poświęcona polskim prototypom i mikrosamochodom.
Kolejna hala — auta użytkowe i odtworzona brama wjazdowa zakładów FSO Żerań, przy której stoi ostatni wyprodukowany Polonez. Znajdują się tam też nierestaurowane, zakurzone auta oraz Maluch Boba Marleya. I półki niepomagające w fotografowaniu pojazdów.
Piętro wyżej znajduje się pokój z fabrycznie nowym Maluchem — odtworzony pokój, w którym ten maluch faktycznie stał.
Obok znajduje się wystawa przedmiotów z PRL-u. Z kładki można obejrzeć cześć samochodów na półkach.
Ostatnia hala jest poświęcona symulatorom. Zobaczyć tutaj można też samolot Swearingen SA-227AC Metro III z dziwnie wydłużonym podwoziem.
Jeszcze krótkie obejście terenu przed muzeum.
Na koniec podjeżdżam na błonia Odry, na rosnących tam drzewach widać ślady powodzi z września 2024 roku — płynąca woda zostawiła fragmenty jakichś folii 2,5 – 3 metry nade mną! Daje to do myślenia o sile żywiołu, jaki przeszedł wtedy przez południową Polskę.
































































































































































































































































































































































































































































































































